Vespa Club Polska

Vespa Club Polska


Jabłonowiec spotkanie Vespa Club Polska 3-5 czerwca 2011


jablonowiec2~1.jpg

13 plików, ostatni dodany 04, Czerwiec 2011
Album oglądany 313 razy

IV zlot Vespa Club Polska 10-12.09.2010 Nieborów


4zlotVCP-Nieborow.jpg

Co prawda był to dla mniej najmniej Vespowy ze wszystkich moich dotychczasowych zlotów, więc tym bardziej z nudów umierałam…. Ale po kolei….
Piątek – tradycyjny czas zjeżdżania się Vespowiczów – pierwsza byłam ja super Vespowym samochodem – wjeżdżając do Ośrodka moim oczom ukazał się rząd wywrotek – wiedziałam, że w tym samym czasie ma być zlot off-roadowców, ale myślałam wtedy o czymś nieco mniejszym…. Okazało się, że to wywrotki z pobliskiej budowy A2….
Następny był Slafo – też Vespowym samochodem… a potem powoli zaczęła najeżdżać najpierw Warszawa, potem Sosnowiec, Maciek z Krakowa, grupa z Gdańka, Kunta, a na samym końcu (to już ok. 5 ramo było) Metus z Eweliną….

Piątkowy wieczór spokojnie upłynął na smażeniu kiełbasek na ognisku, popijanych bezalkoholowym piwem…. Na ognisku byli również Groszki, którym bardzo dziękuję po pierwsze za towarzystwo, ale również za wspaniałe gadżety.

Sobota to tradycyjnie dzień parady – chylę tu głowę przed mężem własnym za wyszukanie tak pięknej trasy – z okna samochodu wyglądała ślicznie, a co dopiero znad kierownicy Vespy. Obiad w Skansenie w Maurzycach – tutaj mały przestój – nowe zamówienia przyjmowane były dopiero, jak pierwsza grupa kończyła swoje porcje…. Troszkę to nam dłużej zajęło, niż miało, ale za to chałupy obejrzeliśmy szczegółowo, a Freccia obfotografowała wszystkie okoliczne pająki. Vespa Mateusza zdobyła nowy, twarzowy dodatek łowicki….:) Głowa Rumpla również zdobyła malownicze, pewnie niedługo fioletowo-sine zdobienie…
Łowicz – myślę, że następnym razem nas już tam nie wpuszczą – zdecydowanie przynosimy nieszczęście drogowe, ale za to mogliśmy wybrać dzwon zlotu – mi się bardzie podobała Pani Fiatem….:) Aha – zapomniałam napisać, że z samego rana dołączyli do nas Konik i koledzy z Łodzi.
W drodze powrotnej Marek chciał poprowadzić trasę przez Małą Toskanię – przez małe nieporozumienie wszyscy wylądowali w garażu u Zenona…. Na szczęście udało się wrócić na trasę, obtrąbić Młodą Parę w bryczce, a potem kolejną w samochodzie, a potem gości weselnych…..
Na miejscu czekała nas niespodzianka – Vegety w powiększonym o 50% składzie oraz Kuki – oj łezka się w oku zakręciła za Starą Kadrą…. Ale cóż życie toczy się dalej, a że próżni nie znosi, to na zlocie było sporo pierwszaków zlotowych, którzy od teraz mogą się tytułować członkami Vespa Club Polska, a nie tylko uczestnikami forum….. Tego wieczora dołączyli do nas Em z Łodzi oraz zaginiony w akcji dzień wcześniej Rybak z Mińska Maz.

Tradycyjne konkursy zlotowe i ich wyniki:
Najpiękniejsza Vespa – Fogiel
Najpiękniejszy Mikser – Iwona Foglowa
Najpiękniejszy Melex – Primavera (w zasadzie trudno było o inny wynik, bo konkurencja wielka nie była… ;)
Najdłuższa samotna trasa na Vespie – Maciek z Krakowa
Najdłuższa odległość dojazdowa na zlot – Mateusz z Eweliną i Kunta
Największy cham, pijak i dziwkarz zlotu – Maniak
Najpiękniej pomalowana Vespa – pszczółka Iwony
Najgłębszy dołek – bezkonkurencyjny Capone
Najczęściej przebierający się zlotowicz – Vespazjan

Na ognisku odśpiewano tradycyjne „STO LAT”, no bo to jutro urodziny Prezesa….
Niedzielny poranek to najsmutniejszy moment zlotu…. Trzeba się pakować, żegnać i uciekać…. I tak powoli uciekali:
1. Manualowcy – Prezes, Konik i Serenissima
2. Spiesząca się grupa warszawska – Mateusz, Ushi i Rumpel
3. Ekipa z Sosnowca z Maćkiem
4. Ekipa Gdańska
5. Kunta
6. Metus z Eweliną i Amebą
7. Ja…..
Reszta chyba też w końcu do Warszawy dotarła….
Slafo – ja nie wiem, gdzie Ty te dziewice znajdujesz, ale mam nadzieję, że źródło się szybko nie wyczerpie, bo jest wyjątkowo efektywne…

Dzięki wszystkim za wyjątkową atmosferę zlotową, mam nadzieję, że w przyszłym roku czeka nas więcej spotkań. Na pewno chcemy coś zorganizować w czerwcu w Kozienicach lub Warce, we wrześniu pewnie znowu Nieborów, a w międzyczasie Gdańsk odgraża się, że w sierpniu coś zorganizuje. A może grupa krakowska lub sosnowiecka się zmobilizuje….
Tegoroczny sezon zlotowy ogłaszam za zamknięty. Mam nadzieję, że następnym razem widzimy się licznie na tradycyjnym opłatku w Warszawie w pierwszy weekend grudnia.
Do zobaczenia!!!

405 plików, ostatni dodany 27, Wrzesień 2010
Album oglądany 291 razy

Kozienickie Spotkanie Vespowe 11-13.06.2010


kozienice2010.jpg

Narzekałam, narzekałam, ale efektów chyba się nie muszę wstydzić…. Nie ukrywam, że tym razem pogoda to nie moja zasługa, natomiast zdecydowaną zasługą pogody było to, że to był chyba najnudniejszy z nudnych zlotów…..
Pogoda, standard domków, grill z obsługą postawiły tak wysoko poprzeczkę, że wrześniowy (bo wrzesień chyba jednak nie będzie odwołany.. :) )zlot trzeba będzie w jakimś spa chyba zrobić.
Ale, żeby podenerwować tych, co ich nie było to zdam krótką i lakoniczną relację z Kozienickich Spotkań Vespowych.
Ośrodek – wśród rzeszy domków dorównujących standardem domkom nieborowskim stoją dumnie 4 nowe domki, a których 3 zajmowaliśmy my – w konfiguracjach różnych. Hindusy, jak na statecznych ludzi przystało :) zajęli pokój w ośrodku. W ośrodku - amfiteatr, na którego deskach Prezes mógł zaprezentować totalny brak zdolności wokalnych oraz jeziorko kozienickie, nad którym oglądanie zbliżającej się burzy stanowiło atrakcję sobotniego wieczoru.
Ale nie wyprzedzam faktów. W piątek razem ze Slafo i Czarkiem, którym dziękuję za wspólne spędzenie tego upalnego, ale jakże fantastycznego dnia pełnego jazdy po mazowieckich zakrętach, dotarliśmy do ośrodka jako pierwsi i od razu pojechaliśmy ustalać trasę parady na następny dzień. W międzyczasie dotarła ekipa z Sosnowca. A potem Pomorze, a końcu reszta Warszawy… No i Ortos, co prawda samochodem i tylko na jedną noc, ale wizyta Vice Prezesa z Wrocławia zdecydowanie podniosła rangę wydarzenia.
Ekipą, już prawie w komplecie, spędziliśmy spokojny, bezalkoholowy wieczór przy ognisku. Adi bohatersko wytrwał przy ognisku aż do przyjazdu Kunty, a potem tak się z Kunta zagadali, że przeoczyli, jak pozostała część zlotu udała się rano na śniadanie.
Po śniadaniu, no może nie tak od razu, ale niedługo po, ruszyliśmy na paradę – przez Pionki, Czarnolas, gdzie ukulturalniając się zwiedziliśmy muzeum Kochanowskiego, Garbatkę, gdzie w pośpiechu przed zbliżającym się weselem zjedliśmy zestaw obowiązkowy, czyli rosół oraz de volaille z frytkami i surówką – na obiad dotarły również Daga z Jo. A po obiedzie do Kozienic.
W ośrodku każdy wypełniał sobie czas, jak potrafił – Prezes i Onionka wymyślali konkursy i zbierali głosy, Jo z Lukasem postanowili upić jeża, ja z Vespazjanem i Serenissimą uprawialiśmy turystykę powodziową oglądając straszny krajobraz popowodziowy, a jednocześnie piękne rozlewiska Wisły…
Pan Adaś z restauracji zawołał nas wcześniej na grilla, ponieważ już z oddala było słychać odgłosy burzy. No i po raz pierwszy na zlocie mieliśmy grilla z obsługą…. Chociaż właśnie teraz mi się przypomniało, że to nie prawda – na Skutermanii w Tomaszowie też była obsługa, chociaż nie przy ognisku…. :) W trakcie trwania ogniska odbyło się wręczenie nagród w różnorodnych konkursach. Wyniki prezentują się następująco:

Dla tego, który jako jedyny poczekał na Kuntę – Adi
Dla najdłuższej trasy na Vespie – Maniak i Rambo oraz Caponi
Dla najdłuższej trasy samochodem – Kunta i Ania Maniakowa
Dla najładniejszego manuala – Hindus
Dla najładniejszego miksera – VespazJan
Dla najładniejszego meleksa – Lukas
Dla największego chama, pijaka i dziwkarza – ex equo – Maniak i Prezes

No i po raz pierwszy zorganizowane w tym roku wyboru Miss i Mister zlotu zakończyły się niespodziewanym dla wszystkich wynikiem:
Misterem Zlotu ex equo zostali Lukas i VespazJan
Miss Zlotu zostały/li ex equo….. Mario i Mateusz

Dzięki Waszym staraniom nagrody były naprawdę atrakcyjne, a fundowali je – Kino Polska, SPI, Scooter Center, Microsoft, Polfarma, TP SA, ważny urząd państwowy, którego nazwy nie pamiętam, ale Lukas na pewno rozjaśni moja przystarą pamięć :) - przepraszam, jak o kimś zapomniałam. A’propos gadżetów, to udało nam się ich uzbierać na tyle, że kolejny zlot jeszcze zaopatrzymy.
Ognisko zostało troszkę wcześniej przerwane , ponieważ słyszane w oddali grzmoty w końcu przyniosły burzę…. Grill się zwinął, a my się przenieśliśmy na taras. A deszcz padał, padał też i grad, ale też i deszcz, i deszcz, i deszcz. W środku nocy Panowie zaniepokojeni ciągłymi opadami i możliwością podmycia Vesp w skąpej bieliźnie przestawiali Vespy spod domków pod daszek – ale, czy zdjęcia z tej akcji się znajdą w Galerii…… no nie wiem….. ;)
Niedziela tradycyjnie dniem powrotów była – w ogóle ten zlot stał się kompletnym zaprzeczeniem naszych dotychczasowych doświadczeń – miło, kulturalnie, ‘proszę i dziękuję’, a na dodatek wyjazdy kolejnych grup przebiegały sprawnie, jak nigdy…..
A podsumowanie będzie nudne, jak ten zlot – nuda…. nuda…. nuda… i w ogóle nudnie z tą nudą…. może dla odmiany następny zlot zróbmy ciekawszy…… jakieś propozycje?!?!
Dziękuje za wspaniałą koszulkę doceniającą moje starania organizacyjne oraz dziękuję Serenissiemie, że znalazł ze mną ten ośrodek i zapewnił wspaniałe wyżywienie.

262 plików, ostatni dodany 23, Maj 2011
Album oglądany 160 razy

III zlot Vespa Club Polska 18-20 września 2009 Nieborów


3zlot_Vespa_Club_Polska.jpg

No i po zlocie...
Czekałam na niego od dawna – od kiedy tylko udało nam się potwierdzić termin.....
No i się odbył.... nie będę zachwalać organizacji, bo byłam za nią współodpowiedzialna.... ale.... trasa parady była za....., no powiedzmy...., rewelacyjna.
Można by pewnie dużo pisać o potwornie nudnej atmosferze, paskudnej pogodzie i nieciekawej okolicy, ale po co.... Ci co byli wiedzą, jak było... Ci, których nie było.... no cóż... może nie ma czego żałować....
A tak naprawdę to chciałam podziękować Wam Wszystkim za niewiarygodną atmosferę. Ja to wszystkim mówię, a teraz napiszę – ja się w Waszym gronie nie czuję, jak wśród miłośników skuterów Vespa, ale jak w grupie wspaniałych znajomych....
Wracając do Warszawy już planowaliśmy kolejny zlot.... w tajemnicy Wam powiem, że chcemy zorganizować przynajmniej dwa w przyszłym roku....

Dziękuję też Policji z Łowicza i Skierniewic za obstawę, Burmistrzowi Łowicza za gadżety, a Właścicielom Ośrodka "pod Sosną" za zaufanie i gościnę.

Konkursów sprawnościowych nie było, ale za to był konkurs najstarszą Vespe oraz na najpiękniejszego Melexa, Miksera i Vespę.
- Najstarsza vespa:
1 miejsce: Vespa GS 150 '57 - Hindus
2 miejsce: Vespa 150 '58 - Ortos
3 miejsce: Vespa 150 '61 - Młody
Najpiękniejszy Melex:
1 miejsce: Vespa GT 200L - Primavera,
2 miejsce: Vespa GTs 300 - Lukas,
- Najpiękniejszy Mikser:
1 miejsce: Vespa ET4 150 – Marian,
2 miejsce: ex equo Vespa ET 125 - Niweczka , Vespa ET2 50 - Gośka,
- Najpiękniejsza Vespa:
1 miejsce: Vespa GS 150 '57 – Hindus,
2 miejsce: Vespa GS 150 '58 – Ortos
– ciekawostką były 2 głosy dla Cipióra w kategorii – Mikser.....;).
Igor Kulera dostał nagrodę dla najmłodszego uczestnika zlotu, który przyjechał "na kołach"
Daga – nagrodę dla jedynej kobiety, która przyjechała na manualu, jako kierowca oraz za najładniejszą Vespa Cosa.
Najdłuższa pokonana trasa na kołach: Ameba z Wrocławia, Capone, Śpiący z Sosnowca, Maniak z Gdańska oraz Kunta z Hannoveru (na 4 kołach)
Wspaniale było poznać nowych klubowiczów z Sochaczewa, Łowicza, Łodzi oraz ekipę PX-ową na kołach ze Śląska.
Mam nadzieję do zobaczenia w przyszłym roku!

381 plików, ostatni dodany 14, Wrzesień 2010
Album oglądany 178 razy

EuroVespa '09 Zell am See 11-14.06.09


VespaWorldDays.jpg

304 plików, ostatni dodany 22, Czerwiec 2009
Album oglądany 125 razy

X Skutermania 15-17.05.2009 Tomaszów Maz.


10skutermania.jpg

X Skutermania czyli coroczna uczta dla miłośników skuterów zabytkowych i klasycznych. Tegoroczny zlot odbył się w Tomaszowie Mazowieckim w ośrodku sportowym Lechia Tomaszów. Jak przystało na spotkanie fanatyków klasycznych i zabytkowych skuterów, atmosfera i klimat imprezy był rewelacyjny. Na spotkanie stawiła się pokaźna grupka warszawskich Vespiarzy, którzy jak przystało na posiadaczy Vesp przyjechali na kołach. Swoje pieczołowicie odrestaurowane Lambretty przywieźli koledzy z Lambretta Club Polska. Dotarł również Zundapp Bella, który rok temu w Piasecznie miał swoja premierę. Jak to zwykle bywa na takich impreza w piątek po sytej grillowej kolacji wieczór upływał pod znakiem jednego wielkiego bratania i rozmów w podgrupach do późna w nocy. I w takich momentach widać zamiłowanie do skuterów nie było miejsca no podziały manuale, automaty, Lambretta, Vespa to było spotkanie jednej wielkiej rodziny. Najwytrwalsi poszli spać gdy patki zaczynały się budzić do życia. Sobota to dzień, na który wszyscy oczekują czyli parada oraz konkursy sprawnościowe. Niestety zapowiadane przez pogodynkę „przelotne opady” towarzyszyły na całej trasie parady. W tym miejscu należy podziękować Panom Policjantom, którzy na swoich motocyklach męczyli się jadąc z peletonem poruszającym się w żółwim tępię. Pierwszym punktem parady było zwiedzanie ośrodka sportowego w Spale, gdzie zostaliśmy oprowadzeni po większości sal treningowych. Dużym zainteresowaniem cieszyła się sala przeznacz oczna do podnoszenia ciężarów. Praktycznie każdy z uczestników parady chciał spróbować swoich sił z profesjonalnymi sztangami które leżąc w spoczynku wyginały podłogę. Jak przystało na prawdziwych miłośników skuterów, snuliśmy dywagacje jakie osiągi można by rozwinąć na naszych ślicznotkach na bieżniach tartanowych, czy łuki na stadionie do ćwiczeń lekkoatletycznych mają wystarczająco dobrze wyprofilowane zakręty. Z ośrodka w Spale w strugach deszczu pod policyjną eskortą pojechaliśmy do Konewki gdzie zwiedziliśmy najdłuższy w Europie bunkier z czasów II wojny. I tu vespowo-speedowe zapędy dały znać o sobie – pomysł na zawody 1/8mili. Idealny odcinek długa prosta, gdzie nie ma żadnych, bocznych oporów powietrza – prosty odcinek jak w tunelu aerodynamicznym. Niestety fortyfikacje wpisane są do rejestru zabytków i nasze pomysły pozostały tylko niespełnionymi marzeniami. Po bunkrach przyszedł czas na jazdę w deszczu po mokrej drodze z poniemieckiej kostki w kierunku rezerwatu Niebieskie Źródła. „Przelotne opady”, które jak jakaś zła klątwa prześladowały naszą paradę w drodze do rezerwatu, uniemożliwiły w podziwiania trasy która prowadziła przez pola i lasy a nowo położony asfalt na drodze aż zachęcał do mocniejszego odkręcenia manetki gazu. Po dotarciu na teren rezerwatu ustawiliśmy nasze skutery na parkingu przy Skansenie rzeki Pilica mieliśmy przykład siły perswazji munduru policyjnego względem pana parkingowego, który upierał się że musi od nas pobrać opłatę za parking. Spacerkiem w zwartej grupie udaliśmy się na teren rezerwatu Niebieskie Źródła – i tu moje osobiste stwierdzenie „cudze chwalicie a swego nie znacie”. Rezerwat jest śliczny naprawdę warto pojechać i zrobić sobie krótki spacer wzdłuż rozlewisk i przyjrzeć się jak wybija źródlana woda na głębokości 3m. Największą atrakcje mieli najmłodsi uczestnicy zlotu, biegali dookoła rozlewiska i podziwiały małe kaczuszki. Oczywiście wysłuchaliśmy dłuuugiej opowieści jak to powstały źródła i całej historii wraz z legendami okolicy. Po powrocie do ośrodka zasłużony gorący obiad, zaprawiany złotym napojem. Po gorącym obiedzie przyszedł czas na konkursy sprawnościowe oraz wybór najładniejszego skutera zlotu. Wieczorem rozdanie nagród przy współudziale burmistrza Tomaszowa Mazowieckiego. Zdjęcia, gratulacje i materiały do lokalnej prasy. Największą atrakcją całej imprezy był tort jubileuszowy w kształcie skutera - było to połączenie lambretty z Vespą. Nie będę ukrywał, że podczas dmuchania świeczek zakręciła mi się łezka w oku w końcu ta imprez istnieje od 10lat. W tym miejscu chciałem podziękować wszystkim, którzy organizowali dotychczasowe zloty. Niedziela to najsmutniejszy dzień zlotu, pożegnania pakowanie się i wyjazd oraz obietnice do zobaczenia za rok. Podsumowując tegoroczną X skutermanie jako współorganizator uważam, że warto włożyć odrobinę wysiłku aby połączyć wszystkich tych maniaków klasycznych skuterów. Do zobaczenia za rok – jeszcze nie wiadomo kiedy i gdzie ale wiadomo, że na pewno…

67 plików, ostatni dodany 22, Maj 2009
Album oglądany 108 razy

II zlot Vespa Club Polska + IX Skuetrmania


2zlot_d.jpg

145 plików, ostatni dodany 02, Październik 2008
Album oglądany 90 razy

I zlot VCP 07-09.09.2007


1zlot_VCP-znaczek.jpg

I zlot Vespa Klub Polska za nami...... szkoda..... mam nadzieję, że za rok będzie następny, a wcześniej spotkamy się na tradycyjnym opłatku w Warszawie.... ale po kolei....
W piątek zjechali się wszyscy twardziele, czyli klubowicze na kołach – pierwszy dotarł Kuki i choć miał najbliżej, ale dla „Staruszki” i jej Właściciela to i tak był spory wyczyn. Potem dojechał Prezes z Adrianem, Smułasem i ze mną (Gosią znaczy się). A potem druga grupa warszawska – Iwona, Robal, Marian, Fogiel i Luki; wieczorem dojechała silna grupa z Gdańska – Maniak, Krycha i Sidi. Vespa Młodego dojechała w komfortowych warunakch z Krzysiem, podobnie Vespa Fr3diego, którego wreszcie mieliśmy okazję poznać. Samochodem dojechał Lublin ze względów atmosferycznych, czyli Inżu i Borek, oraz silna grupa z Wrocławia – Ortos, Zaza, Metus i Ameba. Dzień później na ognisko dojechał Wegeta z Magdą. Część klubowiczów, jak Piotrek Kulesza, przyjechała z rodzinami.
Pierwszy dzień zakończył się dla coponiektórych poważnym bólem głowy, ale wszyskim udało się wrócić do żywych, żeby po nieco przedłużonym poranku pojechać na paradę przez centrum Tomaszowa, Spałę do Konewki – na zwiedzanie bunkra w Konewce. Bunkier spory, po podziemiach też połaziliśmy, a Vespy Kukiego i Młodego miały okazję do narobienia niezłego hałasu w poniemieckich ścianach.
Po powrocie z przerwą na obiad nastapiły konkursy. Na początku ochotników, jak zwykle, brakowało, ale po chwili znaleźli się pierwszy chętni.
Pierwszy konkurs „Jazda sprawnościowa” wygrał niezawodny Maniak, drugie miejsce zajął Fr3di, a trzecie Sidi. Mi przypadło zaszczytne ostatnie miejsce – tak to jest jak się kobiecie niedokładnie wyjaśni – myślałam, że to konkurs wolnej jazdy był.....;)
Konkurs „Wolnej jazdy” wygrał..... niespodzianka.... Maniak, drugi był Kuki, a trzeci Młody.
Kuki natomiast najdalej rzucił kołem i pokonał drugiego Mariana i trzeciego Młodego.
Aha.... Prezes wszystkim przyjezdnym jeszcze zanim zdążyli się z kimkolwiek przywitać wręczał test z wiedzy o Vespie. Chcąc nie chcąc wszyscy łapali za długopisy, które niektórym bez przerwy odmawiały posłuszeństwa, i karnie odznaczali kolejne pytania. „Debeściakiem” okazał się Inżu.
Po sesji konkursowej usilnie staraliśmy się przekonać Młodego, żeby spędził z nami wieczór przy ognisku zamiast się po komisariatach włóczyć, więc w końcu ustąpił.....
Na ognisku, zasponsorowanym przez Ortosa, Prezes wraz z Kukim rozdał nagrody zwyciężcom.

SPROSTOWANIE: podziękowanie dla Inżyniera i Borka (ekipy z Lublina) za upominki zlotowe, przepiękne znaczki oraz prasowanki.

Nastepnego dnia w strugach deszczu odbył się konkurs składania silnika – wygrał Metus, drugi był Maniak, a trzeci Igor. Igor dostał też dyplom dla najmłodszego uczestnika zlotu.
Droga do Warszawy okazała się długa, ale przede wszystkim strasznie mokra.... Etka Iwony odmówiła dalszej jazdy utknąwszy wśród grójeckich sadów – na szczęście za nami jechał wóz serwisowy.

W każdym razie wszyscy szczęśliwie wrócili do domów.
Z postów na forum widać, że nie tylko mi się podobało.... Fajnie jest się spotkać od czasu do czasu. Więc jeszcze raz dzięki dla Kukiego, Ortosa, Kulera za wsparcie w organizacji, no i Prezesa, który był pomysłodawcą zlotu.

Mam nadzieję, że zobaczymy się za rok w jeszcze większym składzie.

353 plików, ostatni dodany 13, Wrzesień 2007
Album oglądany 114 razy

EuroVespa '07 - San Marino 14-17.06.2007


ev07_002.jpg

Kolejna EuroVespa nazwana w tym roku World Vespa Days za Nami – to znaczy za mną, Gośką i 7 tysiącami innych uczestników.

San Marino to dziwny kraj - malutki, górzysty, z milionami zakrętów, drogami nachylonymi pod niewiarygodnymi kątami, ale tani, z fantastycznym jedzeniem i winem, a przez te 4 dni wypełniony Vespami. Włochy dookoła, wiec i organizacja była typowo włoska, znana z zeszłego roku z Turynu – natomiast atmosfera niezwykle gorąca, przyjazna – wszyscy nawzajem podziwiali swoje pojazdy, wymieniali pomysły na dalsze przeróbki oraz doświadczenia w dotychczasowym tuningu. Tuningowcy z krajów nieco chłodniejszych niż Włochy narzekali na za duże dysze paliwa i gotujące na górkach silniki Vesp, ale w końcu wszyscy ruszyli, jechali i dojechali na paradzie - to rzecz, dla której warto stać 3 godziny w korku na autostradzie pod Monachium.

Mała przygoda w drodze na Vespach do San Marino uświadomiła nam jak niezwykle życzliwi i pomocni są Włosi – nagle znalazło się tyle chętnych do pomocy, że w ciągu godziny rozłożyłem i złożyłem sprzęgło.

Mimo życzliwych ludzi i wspaniałego wina mam nadzieję, że w przyszłym roku EuroVespa zorganizowana zostanie w nieco bardziej poukładanym kraju i organizacja będzie nieco lepsza. Zobaczymy za parę miesięcy. I mogę napisać jeszcze jedno – żałujcie, że Was tam nie było....

365 plików, ostatni dodany 27, Czerwiec 2007
Album oglądany 91 razy

Zakończenie sezonu Stegna 2006



0 plików
Album oglądany 0 razy

EuroVespa '06 Torino 16-18.06.2006


EuroVespa2006.jpg

242 plików, ostatni dodany 05, Lipiec 2006
Album oglądany 85 razy

Zakończenie sezonu Stegna 2005


s3m.jpg

"Zakończenie sezonu Stegna 2005 - Skutery 3miasto..." I już po zlocie.... a na następny będziemy czekać do przyszłego roku..... Szkoda, bo było rewelacyjnie... Po pierwsze dokonałam wielkiego, jak na swoje i mojej ślicznoty możliwości, wyczynu - dojechałyśmy tam z powrotem w zasadzie bez większych uszkodzeń pod czujnym okiem Prezesa. Trasa fantastycznie opracowana, niestety w drodze do Stegny przeszkadzał nam silny wiatr, który zdecydowanie utrudniał i spowalniał jazdę.... Jazdę spowolnił również bagażnik, co to wolałby chyba zostać w Warszawie oraz lekkie zadrapania boczku i zasinienie łokcia (dramatu nie było). Stegna po 8 godzinach jazdy powitała nas piękną pogodą i niewielkim już tłumkiem plastików. Po tak wyczerpującej jeździe tylko jedno nam było w głowie - ryba, frytki, surówka i piwo..... po niedługim czasie dołączył do nas nieco klucząc Ortos na Vespie z dachem (czyt. BMW C1). Na sobotę przygotowano wiele atrakcji, natomiast jakoś mało zainteresowani (szczególnie ja) jazdą na orientację postanowiliśmy pojechać do Piasek - ja, Marek, Ortos i Mario (posiadacz Yamahy Tmax-a 500). Nasze 2 ślicznoty wzbudzały zachwyt wśród wczasowiczów, ale nie wiem, czy nie większą furorę robił jeżdżący (i to całkiem szybko) kiosk Ortosa.
Po południu odbyła się parada ze Stegny do Krynicy Morskiej, gdzie obyło się grupowe fotografowanie. Po przyjeździe do Stegny czekały na wszystkich atrakcje w postaci nieprzebranych ilości piwa, kiełbasek, muzyki oraz nagród - między innymi na najpiękniejszy podkoszulek (damski..... i mokry....). Pochwalę się, że moja ślicznota uzyskała miano najpiękniejszej, natomiast Vespa Pana Prezesa okazała się jedną z najlepiej stuningowanych.....:)) Na koniec pokaz sztucznych ogni na plaży. Niedzielny poranek upłynął na pakowaniu i żegnaniu kolejnych uczestników zlotu.... Ortos wyjechał z samego rana, my troszeczkę później, ponieważ korzystając z wolnego poniedziałku postanowiliśmy zrobić sobie przerwę w podróży w Siemianowicach nad Jeziorakiem. Śliczniutka miejscowość, piękne lasy do łażenia i fantastyczna miejscówka do łowienia ryb. Tak więc z przerwą na nocleg w Siemianowicach w poniedziałek dotarliśmy po niecałych 6 godz. do Warszawy (cała trasa liczyła 900km) - tym razem droga upłynęła bez żadnych problemów. Zlot w Stegnie należy zaliczyć do bardzo udanych - i pewnie dla każdego powody tego "udania" będą inne, ale jedno należy podkreślić - rewelacyjną organizację, przygotowanie, ilość sponsorów i niebanalną również liczbę uczestników. Dzięki Maniak i przekaż od nas podziękowania dla całego "skutery 3miasto".

70 plików, ostatni dodany 28, Grudzień 2005
Album oglądany 58 razy

VI Skutermania Piaseczno 1-3.07.2005


6skut_znaczek.jpg

"VI Skutermania Ogólnopolski Zlot Skuterów Zabytkowych i Klasycznych". W dniach 1-3 lipca w Piasecznie pod Warszawą odbyła się VI edycja ogólnopolskiego zlotu starych i klasycznych skuterów "SKUTERMANIA 2005". Był to mój pierwszy zlot, w jakim uczestniczyłem w tym roku.
Rozpoczęcie i I dzień zlotu Ośrodek wypoczynkowy, na którym odbywał się zlot znajdował się nad sztucznym jeziorem w Zalesiu Górnym. Tak, więc piękno klasycznych skuterów przeplatało się z pięknem naturalnej przyrody. Na pewno nie był to zlot obliczany na ilość biorących w nim udział maszyn, która i tak nie była wcale mała, bo do Piaseczna zjechała grupa około 40 skuterów, z czego znakomita większości to pojazdy zabytkowe. Główni bohaterowie tego zlotu to oczywiście Vespy i Lambretty, ale były też 2 Peugeoty S157, 1 WFM Osa oraz Piaggio Ciao. Część z nich przyjechała na kołach, część, z powodu zbyt dużych odległości, a także w trosce o stan pieczołowicie odrestaurowanych skuterów, na lawetach. Przyjazdy oraz "meldowanie się" rozpoczęło się od godzin rannych, ale leniwie przeciągnęło się do późnych godzin wieczornych. Vespy i Lambretty, z wesołym warkotem, ale nie spiesząc się meldowały się u głównodowodzącego i organizatora zlotu w jednej osobie. Ten z kolei wręczał każdemu nowo zameldowanemu kolejny numer startowy oraz siatkę z gadżetami zlotowymi. Zakwaterowanie, z małymi tylko wyjątkami odbywało się w domkach kempingowych; stan oraz wystrój wspomnianych domków też był niczym z muzeum, z tzw. muzeum komunistycznej zgrzebności; "papierowe" ściany, meble niczym z demobilu oraz łazienki w stylu "dla odważnych" (np. z pozamienianymi kurkami ciepłej i zimnej wody - gdyby nie nasza polska przekora, to na ciepłą wodę można by czekać w nieskończoność). Ale to wszystko nie zrażało uczestników zlotu i nie psuło im dobrej zabawy, co więcej idealnie wręcz komponowało się z wiekiem większości zlotowych maszyn, bo przecież w takich właśnie warunkach żyliśmy i wypoczywaliśmy w latach ich powstawania, czyli 50-tych, 60-tych i 70-tych. A więc wybrany na miejsce zlotu ośrodek okazał się strzałem w dziesiątkę pod względem klimatu i tzw. ducha czasu. Ktoś, kto tam pojawił się przez przypadek na chwilę musiał pewnie sobie pomyśleć, że oto zapewne przeniósł się w czasie do przeszłości. Ale przez te trzy dni zlotu tak właśnie było; czas biegł innym torem, wszyscy wyszliśmy na moment poza nawias rzeczywistości by swoimi opowieściami, myślami i marzeniami przenieść się zupełnie inne czasy. Oczywiście największą, bezsprzeczną atrakcją zlotu były same skutery, to one królowały, brylowały i warczały swoim przyjaznym warkotem dwusuwu. Wielkie wrażenie robiły Lambretty, głównie pod postacią nieśmiertelnego modelu LD. Wszystkie bez wyjątku były świetnie odrestaurowane i utrzymane, a jedna z nich zwyciężyła nawet tegoroczną EuroLambrettę w konkursie na najwierniej odrestaurowany model tego skutera (gratulacje dla Grzegorza Sojki - dumnego jej właściciela!!!)! Ale spośród wszystkich zgromadzonych na zlocie Lambrett, jedna wybijała się ponad wszystkie i zasługiwała na szczególną uwagę; była to Lambretta model z 1953 roku z silnikiem o pojemności 125cm, napędzana wałkiem kardana (!). Skuter ten prezentował się w stanie dosłownie fabrycznym! To prawdziwy rarytas zlotu, ale także prawdziwa rzadkość i gratka na skalę krajową, a i za granicą trudno o taki egzemplarz w podobnym stanie. Jak to możliwe? O to musielibyście zapytać jej właściciela, Pana Jarosława Iwaszkiewicza, ile starań, wysiłku, włożonej pracy i pieniędzy kosztowało go doprowadzenie tego modelu do aktualnego stanu. Takich modeli nie ma już za wiele, a tym bardziej w Polsce, gdzie nie trafiał praktycznie do sprzedaży. W Polsce Lambretta jako taka ma raczej charakter konserwatywny, tzn. jej właściciele zachowują je w stanie najbardziej zbliżonym do oryginału i nie poddają swoich skuterów zabiegom tuningu. Ona jest u nas traktowana z wielką nabożnością, jak coś prawie świętego; tutaj nie ma mowy o cięciu karoserii, modyfikowaniu silników, dodawaniu gadżetów nieprzewidzianych przez producenta. To jak dbanie o to, aby marzenia nie zmieniły swojego kształtu mimo upływu wielu lat. Zgoła inaczej rzecz ma się u vespiarzy; tutaj nie ma ograniczeń, a wyobraźnia i polot w modyfikowaniu własnych maszyn nie zna granic; wodze puszczone są lekko i ze swobodą, a efekt finalny tych działań... No cóż - o gustach się nie dyskutuje, a każdy kanon tuningu ma swoich zażartych zwolenników jak i przeciwników. Skrajnym przykładem takiego stylu może być zaprezentowana na zlocie przez samego Piotra Kuleszę własna wizja Vespy na bazie modelu PX, która posiadała min. światła stroboskopowe, system audio, syrenę alarmową zamiast standardowego sygnału dźwiękowego, masę przełączników oraz wskaźników nieprzewidzianych przez producenta, ostrą stylizację i kontrastową, czarno czerwona kolorystykę. Ciekawie, ale o wiele bardziej klasycznie pod względem przeprowadzonych zmian, prezentowała się Vespa Marka Witona - Cipióra; jest to piękna piękna GS-ka w stylizacji MOD-s, co przekłada się na sporą ilość chromu, dużo dodatkowych świateł i lusterek. Na swojej Vespie GS wraz ze wszystkimi świetlnymi i chromowanymi bajerami, Marek pokonał w czerwcu br. roku, na kołach, bezawaryjnie, dystans z Warszawy do Klagenfurtu (Austria) i z powrotem (w sumie ok. 3 tys km), aby wziąć udział i wspólnie z kolegami godnie reprezentować nasz kraj na tegorocznej edycji EuroVespy!!! Ale tuning Vespy to nie tylko to, co widać na zewnątrz; to także, a może i nawet przede wszystkim, szeroko pojęta modyfikacja silnika oraz napędu; i tak na palcach jednej ręki na zlocie można by policzyć egzemplarze nietknięte od wewnątrz, a przekonać się o tym mogli ci, którzy mieli okazję dosiąść zakazanych owoców, czyli tzw. `dobrze złożonych pięćdziesiątek, które wymiatają ponad przeciętną, okraszając to zjawisko bardzo mile dla ucha (ale na pewno nie dla uszu lubiących spokój sąsiadów) brzmiącymi efektami akustycznymi. Często taka zupełnie niepozorna vespinka z serii 50cm mogłaby przyprawić o palpitacje serca nieprzygotowanego na takie wrażenia pasażera. W takich egzemplarzach wskazówka prędkościomierza zaczyna wskazywać zakres 80 kmh o wiele szybciej, niż by się ktoś mógł spodziewać... Tak, więc pierwszy dzień zlotu upłynął na rozmowach do późnych godzin wieczornych oraz na testowaniu maszyn na terenie ośrodka; sporo przy tym zabawy było, a także dymu oraz zapachu spalin wydobywających się z tłumików dwusuwów. Nasłuchałem się przy tym wiele pasjonujących historii o tym np. jak ten czy ów miesiącami poszukiwał brakującej części czy też elementu do swojego skutera, by oto w cudowny sposób taką znaleźć w szopie sąsiada, czy też na jakimś bazarze staroci... Była to też także doskonała okazja dla tych, którzy są właśnie w potrzebie, tzn. poszukują jakiegoś elementu, bądź całego starego skutera (na części bądź do remontu), bo wymiana informacji między uczestnikami następuje natychmiastowo i jeśli nawet kolega nie dysponuje tym co akurat potrzebujemy, to często okazuje się, ze taką oto rzecz widziano u XXX w garażu, albo zapytam, on powinien coś takiego mieć u siebie, itp, itd.... Wieczór został zarezerwowany na pokazy zdjęć oraz filmów z tegorocznej edycji EuroVespy, a było naprawdę, na co popatrzeć; ponad 3.5 tys. skuterów zgromadzonych w jednym miejscu (w tym roku zlot odbywał się w Austrii w miejscowości Klagenfurt) z czego większość to klasyki. Ech, pozostaje tylko pomarzyć, kiedy u nas będą się odbywały takie zloty? II dzień - Punktem centralnym drugiego dnia zlotu miał być przejazd kolumny skuterów poprzez okoliczne wsie z metą na rynku w Piasecznie, gdzie swoją wizytę zapowiedziała ekipa telewizyjnej Panoramy (emisja nakręconego przy tej okazji reportażu została nadana w tym samym dniu, w jej wydaniu o godz. 18.30). Już na samym wstępie parady skuterów miało miejsce dosyć zabawne zdarzenie, bowiem jeden z jej uczestników po porostu się zgubił. W zasadzie można się zapytać jak to jest możliwe, skoro wszyscy startują wspólnie, w tym samym miejscu i czasie, a prędkości przelotowe nie należą do wysokich (średnio ok. 50 km/h - w sam raz do paradowania!). Widać jest to możliwe, tym bardziej, że czasem zabytkowe sprzęty sprawiają swoim właścicielom psikusy i zdarza się, że bez ostrzeżenia zatrzymują się wśród szczerych pól zostawiając swojego właściciela w potrzasku. Wtedy faktycznie w kolumnie pojazdów trudno jest zauważyć, że któryś z uczestników został w tyle. Podobno ten jegomość, niezaopatrzony w odpowiednią mapę przejazdu, kluczył dość długo zanim dogonił peleton, przy okazji nadrabiając kilometry i wykręcając w tym samym czasie podwójną ich ilość w porównaniu do uczestników jadących wyznaczoną, standardową trasą. Ciekawym elementem trasy przejazdu okazała się miejscowość o wdzięcznie brzmiącej nazwie ŁOŚ w niej, bowiem ludzie są obdarzeni szczególnym rodzajem patriotyzmu lokalnego; nazywają Łosia księstwem, a nad bramą każdego domostwa zawieszony jest jego herb, czyli łoś, po prostu łoś. Tak, więc nikogo nie zdziwił fakt, ze postój w tej miejscowości odbył się na terenie zajazdu o wszystko mówiącej nazwie... "Pod Łosiem". Tam każdy mógł się posilić i zebrać siły do dalszej podróży w kierunku Piaseczna. Na degustację mięsa z łosia (potrawa ta ujęta jest w menu restauracji) jednak jakoś nikt się nie odważył. Nieco wcześniej, kawalkadę zabytkowych skuterów mogła podziwiać geesowska pompa, czy stacja benzynowa na starej bazie transportowej - również i tam czas jakby stanął w miejscu, ale zupełnie nie przeszkadzało to uczestnikom, a co najważniejsze taka geesowska waha nie zaszkodziła maszynom. Kto wie ile tam wcześniej wuesek i os tankowało w latach ich świetności? Piaseczno to była tzw. parada gwiazd; z jednej strony piękne skutery, z drugiej telewizja i uczestnicy udzielający wywiadów. Była wśród nich jedna uczestniczka, jedyna, która powożąc własnym skuterem Vespa model PX w biało - pomarańczowo - zielonych barwach, samodzielnie dotarła na kołach na zlot. Po udzieleniu wywiadów oraz rozdaniu autografów (hehe) Telewizja zwinęła swój sprzęt, a uczestnicy udali się w kierunku bazy, na obiad, a podczas drogi powrotnej jeszcze przez jakiś czas odjechany telewizyjny kamerzysta kręcił "z ręki" kawalkadę skuterów jadąc na miejscu pasażera na Burgmanie 650. Miłym akcentem było dołączenie do grupy Skutermanii na czas parady, Tytusa Wojnowicza (słynny wirtuoz oboju) we własnej osobie, na pięknie odrestaurowanym AWO 250 oraz lokalnego rastafariana - modsa z dredami na Jawie Mustang, który z dumą prezentował swój pojazd, wprawiając niejednego skuteromaniaka w podziw i zdumienie opisując działanie tłumika szmerów ssania swojej jawki, posiadającej również dodatkowy zestaw lusterek na kierownicy i sygnał dźwiękowy w postaci gumowej trąbki. Wyjawił on również tajemnicę, iż na niektóre zloty przywozi w zawieszonej na kierownicy tekstylnej siatce z lat 70-tych gumową kurę... Niestety na VI Skutermanię do Piaseczna kura nie przyjechała. Podobno źle się coś poczuła i wolała zostać w domu...Przy okazji parady należy również wspomnieć o doskonałej organizacji - kawalkada skuterów była, bowiem eskortowana przez patrol policyjny, dzięki czemu na drodze nie dochodziło do niebezpiecznych sytuacji ze strony innych uczestników ruchu, a dodatkowo do pomocy w panowaniu na sytuacją, w ramach pomocy pomiędzy klubami skuterowymi włączyła się ekipa Burgmanii, która zabezpieczała tyły i przody na skrzyżowaniach, eskortowała grupę i wstrzymywała ruch na drodze, jeśli było to konieczne. Jednakże tego dnia program był napięty i nie pozwolił uczestnikom zlotu na zbyt długą przerwę w Piasecznie, czy tez paradowanie po okolicy. Trzeba było wracać, żeby móc wziąć udział w konkurencjach zlotowych. Wybór drużyn nie był wcale trudny; z jednej strony vespiarze, z drugiej lambretciści. - A, co to, skutery stoją samotnie, opuszczone nad brzegiem jeziora? - Tak, właśnie w tej edycji Skutermanii, organizatorzy świadomie zrezygnowali z konkursów na skuterach; z jednej strony część uczestników obawiała się nieco o swoje sprzęty (w poprzednich edycjach zdarzały się upadki i dochodziło przy tym niechcący do uszkodzenia pojazdów), a z drugiej strony nie wszyscy, którzy uczestniczyli w zlocie mogli przywieźć ze sobą swoje skutery, (bo np. są jeszcze w renowacji), więc byliby niejako stratni nie mogąc z tego tytułu wziąć udziału w zmaganiach zlotowych. Naturalnym kompromisem okazały się zawody na wodzie (jak wspomniałem ośrodek, na którym odbywał się zlot znajduje się nad dużym zbiornikiem wodnym) w klasie rowerów wodnych oraz kajaków. Tak, więc dumne skutery stały nad brzegiem i wpatrywały się w zmagania na wodzie swoich dzielnych właścicieli. I tak w duchu rywalizacji sportowej, a także ideologicznej między klubami Lambretty i Vespy upłynęło zlotowiczom to miłe popołudnie. Nie ważne jest, kto zwyciężył, mimo iż odpowiednie nagrody w każdej z dyscyplin zostały przyznane, bo jak zawsze liczyło się uczestnictwo, dobra zabawa i fair play. A na koniec jeszcze tylko ognisko, rozdanie zlotowych nagród, rozmowy aż po blady świt (z zapartym tchem wsłuchiwałem się sie w opowieści jednego z uczestników, który pracował niegdyś jako inżynier w Świdniku, w WSK), wspomnienia oraz plany na przyszłość. Już dość głośno mówiono o przyszłorocznej edycji Skutermanii, być może nawet w wydaniu międzynarodowym, (chociaż i ta, mimo, że w niewielkim tylko stopniu, ale taką właśnie była, bowiem jeden z uczestników na stałe mieszka i pracuje w Niemczech i jego Vespa 50 Special dumnie nosiła... niemieckie blachy, a dodatkowo, na przednim zawiechu, jako pasażer został przytwierdzony wesoły robak - glista - vespomaniak)... Na następny dzień, od rana rozpoczęły się wyjazdy uczestników. Trochę żal było mi opuszczać ta enklawę starych skuterów, ale w momencie wyjazdu wiedziałem, że wrócę tam ponownie za rok, więc dzięki temu było mi trochę lżej na sercu. Stare skutery dają się lubić. Podczas zlotu, na trasie przejazdu kawalkady oraz na terenie samego obozowiska można było spotkać wiele osób zaciekawionych nagłym pojawieniem się niecodziennych gości. Wśród nich było także wielu zagorzałych motocyklistów i motocyklistek. Zwłaszcza te ostatnie były szczególnie podatne na urok zabytkowych skuterów; cóż, kawalkada wprost oszałamiała serią barw i dźwięków, a gracji, wdzięku i lekkości, z jaką poruszały się (niczym od niechcenia, z dozą nonszalancji) po drogach uczestniczące w zlocie Lambretty, Vespy i Peugeoty, inne motocykle mogły im tylko pozazdrościć. Skutermania to na pewno zlot ludzi i maszyn nietuzinkowych. Takich skuterów ja te nie spotkacie zbyt często na ulicy, część z nich jest, bowiem odpalana od święta (takiego, jakim jest właśnie Skutermania), lub prawie wcale nieużywana stoi w garażach swoich właścicieli, którzy pilnie strzegą ich tajemnic. Ale warto na pewno na takim zlocie być, i poznać ludzi, którzy nieraz w pocie czoła, poświęcając dosłownie wszystko, czasem własnoręcznie, czasem z pomocą specjalistów odbudowują od zera swoje ukochane maszyny. Są to ludzie w różnym wieku, zarówno ci, którzy dopiero wchodzę w dorosłe życie, jak i ci, którzy za swoimi plecami zostawili ślad wielu lat i teraz mogą się pochwalić niezłym dorobkiem (jak np. pan Henryk Świeży z Katowic, który w swoim garażu trzyma bagatela, około 30 zabytkowych skuterów!). Nie sądźcie jednak, ze stare skutery to droga zabawka dla bogaczy; droga, owszem, ale np. brak środków finansowych można nadrobić własną pracą w pocie czoła. Natomiast uporu w dochodzeniu do wyznaczonego celu oraz pasji nie da się kupić za żadne pieniądze. Obaleniem kolejnego mitu, że Skutermania to zlot zamknięty na posiadaczy plastików okazał się mój skromny udział na Hexagonie 250, czyli na całkiem współczesnym skuterze, w dodatku z czterosuwowym silnikiem. Z klasykami łączyła mnie marka posiadanego skutera - Piaggio, oraz konstrukcja przedniego zawieszenia Hexagona oparta, tak jak w Vespach na wahaczu wleczonym, a przede wszystkim moja pasja i zamiłowanie do starych skuterów. Co prawda jeszcze takiego nie mam, ale po udziale w tegorocznej Skutermanii, sprawa w niedalekiej przyszłości może ulec diametralnej zmianie. Na zlot, na zasadzie obserwatorów zawitało także sporo innych pojazdów nierzadko zabytkowych, takich min. jak przedwojenny model motocykla BMW R4 z 1936 roku, WFM-ka, wspomniany wcześniej AWO 250 Tytusa Wojnowicza, VW Carman Ghia 1600, Fiat 128 (1100cm) Sport Coupe`, VW "Ogór" Vestfalia, a jeden z uczestników zlotu, jako, ze nie otrzymał urlopu na dni zlotu, przyjechał tylko przywitać się z pozostałymi na... ścigu - Kawie Ninja (oprócz niej ma w swojej kolekcji oczywiście również Vespę. Podobno oba pojazdy stojąc obok siebie w garażu wcale się nie gryzą!). To pokazuje, jak bardzo wątpliwe jest budowanie wszelakiego rodzaju mitów i barier, a także przeprowadzanie sztucznych podziałów w świecie motoryzacji. To, co ludzi łączy i jednoczy to pasja, cała reszta jest tylko dodatkiem, pewnego rodzaju jej dopełnieniem. To, że Skutermania wprowadziła obostrzenia w przyjmowaniu zgłoszeń do udziału (w większości byli to członkowie Vespa Club Polska oraz Lambretta Club Polska), tak naprawdę miało na celu wyeliminowanie niepożądanego elementu młodzieżowego, który pod wpływem alkoholu wyrządził sporo szkód w poprzednich edycjach Skutermanii, a nie sztuczne ograniczanie liczby uczestników do wąskiego grona klubu wzajemnej adoracji. Taki klub nie istnieje. Skutermania jest otwarta na ludzi z pasją, ciekawych świata, chcących się uczyć ciągle czegoś nowego, a także pokornych wobec przeszłości oraz z szacunkiem odnoszących się do historii skuteryzmu. To miejsce na wiele koleżeńskiej uprzejmości oraz gestów przyjaźni i bezinteresownej pomocy, a także nieformalne centrum wymiany informacji, opinii, poglądów. Nierzadko o rozpoczęciu przygody ze starymi skuterami zadecydował po prostu przypadek czy zrządzenie losu. Jak powiedział Pan Henryk w wywiadzie udzielonym Panoramie podczas parady na rynku w Piasecznie, jego przygoda rozpoczęła się nie od miłości do skuterów, ale wypłynęła wprost z uczucia zazdrości wobec jednego z kolegów, na którego, z powodu jego urody, a raczej jej braku, wszyscy wołali "brzidal". Mimo to, ten wówczas chłopiec nigdy nie miał pustych przebiegów, a na miejscu pasażera jego lambretki zawsze gościła płeć piękna, zaś Pan Henryk i jego koledzy na swoich motocyklach bujali się samotnie. No cóż, w końcu każdy powód jest dobry, tym bardziej, jeśli prowadzi to do szczytnego celu, jakim jest kolekcjonowanie i restaurowanie zabytkowych skuterów! Zajęte miejsca w najważniejszym konkursie zlotu, czyli na najładniejszy stary skuter: 1 miejsce: Jarosław Iwaszkiewicz - Lambretta model "F", 2 miejsce: Tomasz Biegun - Lambretta LD 150, 3 miejsce: Małgorzata Witon - Vespa PX80 (jedyna uczestniczka "na kołach") / Paweł Karwański - Vespa PX80, 4. Szymon Chojnowski - Vespa GS 150 Nagrodę - pierwsze miejsce za najdłuższy dystans dojazdu na miejsce zlotu na kołach otrzymał Maniak wspólnie z kolegą; obaj przejechali na Vespach PX ponad 500km w jedną stronę, a ich trasa podróży wiodła ze Szczecina i Gdańska poprzez Mazury aż do Piaseczna i wyniosła w sumie ponad 500 km! Moja trasa dojazdu na zlot przebiegała z Krakowa, przez Kielce i Radom; w jedną stronę zrobiłem 290 km, w drugą zaszalałem i wykręciłem 320 km. Przejazd z przerwami zajął mi ok. 5 godzin w jedną stronę, a przy tej okazji mój skuter wykazał się spalaniem ok. 4 litrów paliwa bezołowiowego 95 oktan/ 100km. Mój Hexagon otrzymał numer startowy nr "8". - TxT Maciek Dunin-Majewski - skutery.net'

84 plików, ostatni dodany 28, Grudzień 2005
Album oglądany 74 razy

EuroVespa'05 Wörthersee 16-19.06.2005


ev05.jpg

Międzynarodowy zlot miłośników i posiadaczy skuterów Piaggio vespa "Euro Vespa 2005. Zlot odbył się w południowej Austrii w Pörtschach. Polska reprezentowana była przez Kukiego, Cipióra, Artura i Jumba. Razem z Kukim przejechaliśmy na kołach wsumie ok 4500km.

660 plików, ostatni dodany 28, Grudzień 2005
Album oglądany 114 razy

Zakończenie lata "Firlej" 17-19.09.2004


108_0897.JPG

'W dniach 17-19 września 2004 odbył się zlot Firlej '04 k/Lublina "kończący" sezon skuterowy, wiadomo że każdy z nas będzie jeździł tak długo jak wytrzyma jedni w śniegu inni już odstawili skuty w ciepełko garażowe, ale fakt jest taki że zlot końcący sezon '04 już się odbył. Na zlocie zjawiło się ponad 100 pojzadów, pojawiły się enduro i pare ścigaczy, ale najwięcej było skuterów. Z naszej ekipy niestety nie stawiło się wielu (Vegeta+Magda, Tytus, Kuler, Inżynier, Exocet, ja, oraz samochodami Kuki - awaria vespy przed wyjazdem, Artur Smułka w drodze na szkolenie pod Białymstokiem) :( przykre że tylko jest tylu nas chętnych do spotkania się. Zlot przebiegał w miłej atmosferze. Oddbył się rajd na orientacje gdzie jedno z miejsc na podium zajął Kuler (nasz człowiek). W trakcie rajdu na orientacje część zlotowiczów pojechała zwiedzić muzeum socjalizmu oraz pałac Zamoyskich w Kozłówce. Wszyscy miłośnicy napojów z pod znaku Pepsi byli uradowani gdy zobaczyli hasło "Wróg kusi cię Coca-cola". Po wypiciu kawy w kozłowce udaliśmy się do Lubartowa na rynek, aby tam wygrzać kości na rynku oblanym słońcem, tam nastąpił kolejny podział uczestników zlot. Po powrocie do ośrodka rozpoczeły się pokazy palenia gumy stawiania skuta na jednym kole (przód i tył) dominowały oczywiście skutery tzw. plastikowe. Dzięki znajomością Inżyniera, uczestniczyliśmy (VCP) w przygotowywaniu materiału dla TV Lublin o Vespie. Były zdjęcia, pokazy i wywiady. W nocy odbyła się wielka balanga. Niestety w niedziele rano pojawił się problem śniadania - okazało się, że śniadanie należy sobie zorganizować we własnym zakresie. Ogólnie zlot wypadł OK. Podziękowania dla organizatorów i sponsorów. Qwaki dzięki'

109 plików, ostatni dodany 28, Grudzień 2005
Album oglądany 72 razy

V skutermania Piaseczno 10-11.07.2004


5skut_znaczek.jpg

V Skutermania Ogólnopolski Zlot Skuterów Zabytkowych i Klasycznych - Piaseczno 10-11 lipca 2004 - organizacja, lokalizacja, towarzystwo i najważniejsze pogoda było na 5+. Na wstępie ogromne podziękowania dla Artura Smułki i Piotra Kuleszy za organizacje imprezy. Pierwszego dnia zlotu czyli w piątek od popołudniowych godzin, zaczeło się zjeżdzać całe towarzystwo, niektórzy na kołach inni na lawetach lub tak jak Jarek z Ortosem w samochodach przywiezli swoje cudeńka. Gratulacje za wytrwałość w drodze na zlot należą się dla Maniaka i Amadeusza z Gdańska, obaj dotarli na kołach po 14 godzinach jazdy w deszczu i w burzy. Naprawde GRATULACJE! Tak wiec gdy całe towarzystwo się zjechało wieczorem zaczeły się rozmowy przy piwie "bezalkoholwym" i innych trunkach domowej produkcji przywiezionych przez Banderasa z Pabianic. Efekt końcowy - sobotni poranek był dla większości dość męczący ale radość ze słonecznego dnia przykrywała wszelkiego rodzaju bóle głowy. Dzięki piątkowej nocy całe towarzystwo mogło się doskonale poznać. W sobote zaraz po śniadaniu rozpoczeły się przygotowania do przejażdzki po okolicy w tym miejscu należą się kolejne podziękowanie dla organizatora zlotu, trasa poprowadzona była pięknymi lokalnymi drogami asfaltowymi oraz polnymi duktami, około 86 km. Naprawde super. Był postój nad Wisłą oraz zwiedzanie zamku/ruin w Czersku. Tam dołączyło paru posiadaczy skuterów Vespa. Z Czerska pojechaliśmy zwartą grupą do Piaseczna pod ratusz. Po drodze na jednej z polnych ścieżek mieliśmy przygode - zatarasowany przejazd przez powalone trzy drzewa. Aby móc kontynuować dalszą przejażdke, skuterowcy pospychali konary z drogi. Dodatkowa atrakcja nie przygotowana przez organizatorów :). Po obiadku rozpoczeły się przygotowania do konkursów: jazda sprawnościowa (rzut kółkiem na słupek, pochylnia i slalom pomiędzy słupkami), konkurs wolnej jazdy no i wybór najpięknieszego skutera. Konkursy przyniosły wiele zabawy nam uczestnikom zlotu jak i tzw. gapiom. Wieczorem przy ognisku odbyło się ogłoszenie wyników wszystkich konkursów oraz rozdanie nagród i pamiatkowych dyplomów. Po ognisku odbyło się spotkanie członków Lambretta Club Polska, Vespa Club Polska oraz tzw. Osiarzy w celu uzgodnienia spraw związanych ze stworzeniem jednego klubu który by reprezentował wszystkich miłośników zabytkowych i klasycznych skuterów w mediach oraz poza Polska. Powołano "zarząd" ze stronyt LCP - Artur Smułka, VCP - Marek Witon "Cipiór", Osiarze - Krzysztof Walendzik. Niestety wszystko co dobre kiedyś się musi skończyć i w niedziele po śniadaniu rozpoczeło się pakowanie i przygotowywanie do wyjazdu i w ten sposób V skutermania przeszła do historii.

288 plików, ostatni dodany 12, Styczeń 2006
Album oglądany 86 razy

VI zlot Vespa Club Polska 1-3.06.2012 Bronisławów


IMG_6728.jpg

Trzydniowy zlot w dniach 1-3 czerwca 2012 zorganizowała w Bronisławowie ekipa łódzko-bełchatowska. W tym roku Dzień Dziecka był bardzo miły szczególnie dla tych, którzy mogli go obchodzić z innymi właśnie na zlocie. Po tradycyjnych piątkowych rytualnych powitaniach wszyscy udali się kulturalnie na odpoczynek, po trudach podróży a zaznaczyć trzeba, że pogoda tego dnia nie rozpieszczała. Ci którzy zdecydowali się na przyjazd w piątek solidnie zmokli po drodze i udowodnili że są prawdziwymi twardzielami. Najdalej na zlot mieli rambo i schwartz z Pomorza (9 godzin w siodle w jedną stronę, respect). W sobotę rano dojechały vespy ze Śląska i grupą dwudziestu kilku pojazdów (ktoś policzył?) udaliśmy się na paradę na rynek w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie lokalna społeczność mogła podziwiać włoską technikę na własne oczy. Do tego pstryknąć sobie fotkę z vespą czy porozmawiać z którym z przesympatycznych zlotowiczów. Z Tomaszowa piękną kręta trasą przez Spałę udaliśmy się się na smaczną świeżo smażoną rybkę do miejscowości Fryszerka. Po posiłku oraz i rozgrzaniu się zwartą grupą pojechaliśmy na zwiedzanie bunkru kolejowego w Konewce. Bunkier co prawda nigdy nie był użyty ale i tak jego wielkość robi wrażenie. Trasa powrotna z bunkrów poprowadzona była piękną, równą jak stół asfaltową drogą przepełniona zakrętami przez malowniczy las. Po drodze w trakcie postoju na uzupełnienie zapasów w wiejskim sklepie, uatrakcyjniliśmy zrobieniem bramki młodej parze (STO LAT!) i po zdobyciu litra napojów bezalkoholowych odprowadziliśmy całą grupą nowożeńców pod ich dom. Dalej droga prowadziła przez zaporę wodną na zalewie Sulejowski - przepiękny widok dla przechodni słońce, piękna woda oraz sznur pyrkających Vesp. Wieczorem ognisko i kilka skrzynek piwa bezalkoholowego, do tego konkurs na przejazd po rozrzażonych węglach na vespie, muzyka śpiewy rozmowy, słowem wszystko to co powinno być na dobrej imprezie. I tylko ten żal w niedzielę rano że trzeba wracać, bo jutro do pracy.
Szacun dla organizatorów i wszystkich obecnych.



Relacje ekip.

Ekipa śląska na zlot wybrała się w sobotę rano grupą pięcioosobową, do przejechania mieliśmy ok 200km trasą przez Czestochowę. Na zlocie na pewno bylibyśmy, szybciej gdyby nie nasze modlitwy na Jasnej Górze w intencji zamiany wiatru bocznego na wiatr w plecy. Dojechaliśmy bezawaryjnie, na miejscu byliśmy koło 11 i po zrzuceniu bagaży ruszyliśmy na paradę. Powrót bez przygód przy słonecznej pogodzie przez zamki jurajskie zajął nam też sześć godzin, chociaż było dalej to jechaliśmy szybciej (jak to mówią: do domu zawsze jedzie się szybciej To był pierwszy mój wyjazd vespą na taką odległość, tak że doznania z jazdy codziennej wzbogaciłem o jazdę na trasie i powiem wam że było bosko. Przejazd w kolumnie kilkunastu vesp - bezcenne. Nasz wyjazd trwał około 36 godzin, 18 z nich spędziliśmy na skuterach. Pozdrowienia i szacun dla wszystkich obecnych.

59 plików, ostatni dodany 05, Czerwiec 2012
Album oglądany 117 razy

"naZlot VCP na Forza Italia" Warka 7-9.09.2012


naZlotVCP-Warka2012.jpg

327 plików, ostatni dodany 12, Wrzesień 2012
Album oglądany 153 razy

"naZlot VCP na ForzaItalia" Obory - 9.09.2012 (prezentacja VCP na ForzaItalia)


naZlotVCP-WarkaForzaItalia2012.jpg

48 plików, ostatni dodany 14, Wrzesień 2012, 323 powiązanych plików, 371 wszystkich plików
Album oglądany 86 razy

albumów: 19 stron: 1

Losowe pliki - Zloty
100_0600.JPG
64 odsłonAdmin_VCP
EV_Wochy_2006_025.jpg
218 odsłonCipiór
DSC06696.JPG
Groszki238 odsłonniweczka
EV_2009-094.jpg
Wesoły łabędź na rozweselającym jeziorze (foto Cipiór)155 odsłonCipiór
Kozienice__(52).JPG
foto Niweczka173 odsłonCipiór
DSC02783.jpg
165 odsłonVespa z Jan
DSC_0788.jpg
/foto Metus/190 odsłonCipiór
warka_niweczka_054.jpg
89 odsłonCipiór

Ostatnio dodane - Zloty
warka-forza-iwona_026.jpg
168 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012
warka-forza-iwona_025.jpg
163 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012
warka-forza-iwona_024.jpg
179 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012
warka-forza-iwona_023.jpg
170 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012
warka-forza-iwona_021.jpg
164 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012
warka-forza-iwona_022.jpg
173 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012
warka-forza-iwona_020.jpg
173 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012
warka-forza-iwona_019.jpg
156 odsłonCipiór14, Wrzesień 2012

Kto jest online?
Mamy 69 zarejestrowanych użytkowników.  Ostatnio zarejstrowany użytkownik to: Mariusz.  Na stronie jest 3 użytkowników online: 0 zarejestrowanych użytkowników i 3 gości.  Najwięcej użytkowników online było: 12 dnia: 13/09/12 at 09:25.  Zarejestrowani użytkownicy online (aktywność) 10 minut: .